Czasem pojawia się głos, który rozumie książkę na poziomie jej kodu genetycznego. Taki, który widzi nie tylko fabułę, ale cały mechanizm, który się pod nią kryje: literackie echa, filozoficzne pytania, autotematyczną grę.
Poniżej fragmenty wnikliwej recenzji, którą napisała @ola_gratka – czytelniczka, która weszła do labiryntu „Szczęśliwej ręki” i wróciła z mapą.
Ależ to jest przewrotna historia! Otwarta na interpretacje, czerpiąca z różnych źródeł, budząca skojarzenia – literackie, popkulturowe, religijne. Cały wachlarz – i to w debiucie! […] Szkatułkowo tu mocno. Życie pisarza, to, co po nim, walka redaktorów, scheda, która kusi.
— @ola_gratka (z Instagrama)
FRAGMENTY PEŁNEJ RECENZJI:
-
O STYLU:
„Zaczyna się dialogiem jak z wczesnych filmów Skolimowskiego, później jest duszno jak u (również wczesnego) Polańskiego – nie mogłam wyrzucić z głowy jego 'Lokatora’.”
-
O KONCEPCIE:
„Artysta umarł, ale dzieła nadal powstają. Och, co za przewrotnie potraktowany motyw non omnis moriar – moje polonistyczne serce wiele razy podczas lektury biło szybciej!”
-
O TEMATACH:
„Reinkarnacja, przechodzenie bytów, nagrody i kary. Mątwa, która cała jest świadomością, żółw, w którym dusza… sami sprawdźcie czyja. […] Sporo tu czułości wobec zwierząt – opowiadanie o psie Jezusa wzruszy każdego psiarza.”
-
O PODSUMOWANIU:
„Dojrzały i przemyślany to debiut. Pokazuje wachlarz możliwości autora, a jest on spory. […] Oryginalna, świeża, budząca apetyt na kolejną odsłonę talentu Kuby Kulasy. Bo jest to talent niezaprzeczalny.”