Literacki Sopot był dla mnie trochę nowym doświadczeniem.
Przez lata bywałem na festiwalach literackich, przede wszystkim Miłosza i Conrada, jako część zespołu, który je organizował. Tym razem po raz pierwszy pojechałem na duży festiwal jako pisarz zaproszony do programu.
Najważniejszym punktem było oczywiście spotkanie wokół „Szczęśliwej ręki” z Juliuszem Kurkiewiczem, w paśmie Debiuty. Sam fakt, że siedzę w księgarni Smak Słowa i rozmawiam o własnej książce na Literackim Sopocie, miał dla mnie trochę surrealistyczny posmak.
Wpadłem też do Ptasiego Radia na Goyki 3, więc oprócz gadania o książce do ludzi mogłem pogadać o niej również do mikrofonu.
Właśnie ukazała się bardzo obszerna relacja Zofii Ulańskiej z festiwalu w „Dzienniku Literackim”. Moje spotkanie pojawia się tam w części poświęconej wydawnictwom i mechanizmom pola literackiego, jako „wisienka na torcie w mapowaniu problemów z wydawnictwami”. Określenie „wisienka na torcie” przyjmuję bez protestu 😉
Poza tym odkryłem kilka rzeczy znacznie mniej literackich: że Sopot jest naprawdę fajny, że można w ciągu paru dni odbyć absurdalną liczbę rozmów o książkach i że bieganie nad morzem jest całkiem skutecznym sposobem na przewietrzenie po nich głowy (czy można to w ogóle nazwać odkryciem?)
Dzięki Literackiemu Sopotowi za zaproszenie, Juliuszowi Kurkiewiczowi za rozmowę i ekipie Ptasiego Radia / Goyki 3 za mikrofon i zdjęcia.
🎧 Ptasie Radio na Spotify: link
📝 Zofia Ulańska, „Monciak–Lizbona–Brasilia–Maputo. Maraton, który daje radę”: link